ul. Borowska 242, 50-558 Wrocław +48 71 307 10 10

Blog Punktu Informacji Konopnej

Świadectwo #1 – CBD vs padaczka

Świadectwo #1 – CBD vs padaczka

„…to było piękne majowe popołudnie. Po długiej i zimnej wiośnie każdy promień słońca był na wagę złota. Po cudownym rodzinnym dniu spędzonym w ogrodzie szykowałam wówczas czteromiesięcznego Janka po kąpieli do spania. Był fantastycznie rozwijającym się niemowlakiem – dużo się uśmiechał i gurzył. Każda spędzona z nim chwila to była jak ukojenie.

Gdy tuliłam go do snu nie wiedziałam jeszcze, że za chwile rozegra się dramat, który zmieni moje życie. Niespodziewany zryw maleńkiego ciałka, naprężenie i drgawki które trwały może 3min sprawiły że nie byłam w stanie wybrać numeru alarmowego 112. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że to padaczka. Tego wieczoru podobne ataki sypały się jak z kapelusza – w domu, w karetce, w izbie przyjęć, w szpitalu…

Tak – szpital. Ten trzytygodniowy pobyt zapamiętam do końca życia. Kolejne spędzone na oddziale dni przynosiły nowe badania. Każde wychodziło poprawnie a ataki wciąż były. Zaczęto wprowadzać leki.
Serce mi pękało gdy ja – przeciwniczka chemii i farmaceutyków widziałam jak w maleńką rączke mojego synka ładowane są silne trucizny. Co kilka dni podawano kolejne, nowe leki a ataków było każdego dnia coraz więcej. Diagnoza padła szybko – w mojej opinii za szybko- padaczka lekooporna, podejrzenie Zespołu Westa, Zespołu Dravet.
Oszczędzę Ci szczegółów Drogi Czytelniku, ale z perspektywy czasu widzę, że zaliczyłam potężną deprechę. W duchu cieszyłam się, że w oknach są kraty bo niejednokrotnie myślałam by z nich wyskoczyć.
W czerwcu opuściliśmy szpital. Opuściliśmy go z czterema lakami, teczką z wynikami badań grubą jak kartoteka kryminalisty a nie niemowlaka i co najgorsze – uwierz mi na słowo – ućpanym do granic przytomności Jankiem!
Jan nie reagował na nic- na głód, na pełna pieluchę. Spał. Całe dnie spał! Mój pięciomiesięczny synek zamiast rozwijać się i fascynować otaczającym go światem spał całe dnie a każdy kolejny atak niszczył mnie psychicznie jako matkę, kobietę, żonę. Niszczył naszą rodzinę…

Wiele dni spędziłam przy jego łóżeczku z różańcem w ręku a między atakami – z telefonem i najlepszym pakietem Internetu w poszukiwaniu nowych rewelacji dotyczących leczenia padaczki. Wydałam mnóstwo pieniędzy na konsultacje medyczne u różnych lekarzy (często oszustów żerujących na krzywdzie dzieci), przejechałam mnóstwo kilometrów w poszukiwaniu pomocy dla Janka. Dziś już wiem że moje modlitwy zostały wysłuchane! Na mojej drodze pojawiła się ona- Dorota Gudaniec Świadectwo #1 – CBD vs padaczka 1

Już pierwsza rozmowa telefoniczna pełna szlochu z mojej strony pozwoliła mi trochę stanąć na nogi i przede wszystkim walczyć o moje dziecko. Kto lepiej zrozumie nas niż rodzic który przeszedł podobne piekło? Mój mąż stanął na wysokości zadania i już kilka dni po rozmowie byliśmy w Jędrzychowicach.

Pierwsze wrażenie? Pałac! Kto tu mieszka? Mafia? Zobaczę ogród pełen marihuany?
Nic bardziej mylnego! W Centrum Terapeutycznym pierwszy raz poczułam się jak pacjent szukający ratunku dla swojego dziecka. Przemiłe uśmiechnięte twarze, pyszna kawa po 4 godzinach podróży pozwoliły zebrać myśli. Jest to pierwsze miejsce w którym nie wstydziłam się zadać najgłupszych pytań a na każde z pełna powagą otrzymałam odpowiedź. To pierwsze miejsce w którym poświęcono mi czas i z zainteresowaniem wysłuchano historii. To tam kupiliśmy swój pierwszy CBD i już tego samego dnia zaczęliśmy podawać go Jasiowi. Na efekty musieliśmy poczekać. Padaczka troche broniła się pogrążając nas ale każdego dnia uczyliśmy się o podawaniu, dawkowaniu CBD coraz więcej.

Nasza historia jeszcze nie ma happy endu. Dziś Jan ma 9mcy. Z 6-8 ataków dziennie dzięki CBD zeszliśmy do jednego na cztery dni. To sukces! Jan zaczął się rozwijać- podnosić główkę, przekręcać się na boki. Jego rówieśnicy już siadają lub raczkują. Dziś jestem pewna, że jego opóźnienie ruchowe nie jest spowodowane chorobą a ładowanymi jak cukierki silnymi lekami. Znalazłam lekarza który pomaga nam odstawić leki – właściwie został już tylko jeden. Owy lekarz diagnozuje go w innym kierunku niż padaczka lekooporna. Mój cel to CBD bez leków!

Piszę dziś tą historię wycierając łzy z klawiatury komputera na wspomnienie tamtych miesięcy. Wierzę, że Bóg czuwa nad moją rodziną bo bez tej wiary dawno by się już rozpadła. Jan śpi obok spokojnie a ja myślę o nowych firankach, przetworach na zimę… W czerwcu ciężko było mi przebrać piżamę a co dopiero sprzątać, gotować czy pójść z nim na spacer w obawie, ze będzie maił w wózku atak. Dzięki CBD życie wróciło do naszego domu a wierze, że będzie jeszcze lepiej!

Uzewnętrzniam się Drogi Czytelniku bo skoro tu jesteś i to czytasz to zapewne szukasz pomocy. Nie szukaj więcej! Po prostu jedź i próbuj! Nie popełnij moich błędów. Gdybym miała pół roku temu tą wiedzę którą mam dziś to CBD podałabym dziecku jako pierwsze – zamiast silnych leków.

Dziś piszę to też z perspektywy matki której odmówiono dalszej diagnostyki w szpitalu ponieważ przyznałam się, że stan mojego dziecka poprawił się po podawaniu CBD. Zostałam wyśmiana, wykrzyczana i oskarżona o ćpanie niemowlaka. Na moje pytanie czy mogę go bardziej „ućpać” niż Wy drodzy lekarze neurolodzy i pediatrzy w maju nie uzyskałam odpowiedzi…

Jeżeli ta historia będzie warta uwagi i będzie opublikowana z całego serca pragnę podziękować Wszystkim pracownikom Centrum Terapeutycznego MaxHemp za wsparcie, dobre słowo, każdy uśmiech który w trudnym czasie był bezcenny! Chce podziękować Pani Dorocie Gudaniec za poświęcony czas, każdy odebrany telefon i bezinteresowne dzielenie się wiedzą zdobytą w równie dramatycznych momentach.

Szczególnie dziękuje Ci mój kochany mężu za to ze bez chwili zawahania zawiozłeś nas w każde miejsce w które prosiłam. Dziękuje, że znosiłeś moje histerie, agresje i lęki. Bez Ciebie nie bylibyśmy w tym miejscu w którym jesteśmy. Jesteś najlepszym tatą dla naszych dzieci. Kocham bez granic!

Mam marzenia. Marzę. Marzę by moje dzieci były zdrowe. By Jan wyzdrowiał. I marzę o tym by CBD było refundowane a lekarze zmienili swoje podejście do tego leku.

Dziękuję.

Ewelina, mama Gabrysi i Jana”

Loading...

Twoje zgody

Google Analytics

Google Analytics wykorzystuje własne pliki cookie głównie do raportowania interakcji użytkowników w Twojej witrynie. Pliki te służą do przechowywania informacji, które nie umożliwiają identyfikacji użytkownika. Przeglądarki internetowe nie współdzielą własnych plików cookie między różnymi domenami. Google Analytics rejestruje adresy IP użytkowników, by umożliwić właścicielom tych witryn zorientowanie się, z jakich części świata pochodzą osoby odwiedzające ich witrynę („geolokalizacja według IP”) oraz chronić bezpieczeństwo usługi. Google Analytics nie udostępnia swoim klientom rzeczywistych adresów IP. Poza tym metoda nazywana maskowaniem adresów IP zapewnia właścicielom witryn korzystającym z Google Analytics opcję polecenia, by system Google Analytics używał do geolokalizacji tylko części adresu IP, a nie jego całości. Warunki korzystania z Google Analytics, do których muszą stosować się wszyscy użytkownicy tej usługi, zabraniają przekazywania do Google Analytics informacji umożliwiających identyfikację osób.

_ga,_gat,_gid

Strona www

Te ciasteczka są wymagane do prawidłowego działania strony, przeglądanie strony bez ich akceptacji nie jest możliwe.

PHPSESSID