Jędrzychowice 25, 57-120 Wiązów +48 71 307 10 10

Blog Punktu Informacji Konopnej

Świadectwo #5 – CBD vs padaczka

Świadectwo #5 – CBD vs padaczka

„Moja córka w 2016 była w ciężkim stanie. Miała ponad 100 ataków dziennie o bardzo silnym natężeniu. Małych nie liczyłem, bo były co chwilę. Były ich setki. Po atakach często wymiotowała i padała z sił, a następnie zasypiała. Miała wykręcone ręce i nogi. EEG było coraz gorsze. Leki przeciwpadaczkowe nie pomagały. Neurolog nie wiedziała już czym ma leczyć, pomysły się kończyły. Apetyt zniknął a pojawiły się wymioty czarną mazią (po jednym z leków przeciwpadaczkowych). Dziecko nie było w stanie się samo załatwić i lewatywy były standardem, codziennością. Niestety kończyliśmy też często w szpitalu i dostawała kroplówki. Wcześniej, jako roczne dziecko przeszła bardzo bolesne leczenie sterydowe. Nic jej nie pomagało przez 7 lat. Była wrakiem człowieka. Organizm już nie wytrzymywał. Neurolog stwierdziła, że lepiej będzie jak odstawimy leki przeciwpadaczkowe. Po odstawieniu okazało się, że była mała poprawa. Dziecko miało mniej ataków, jednak stan ogólny nie poprawiał się. Ponadto często wpadała w histerię a z bólu uderzała głową w najbliższe otoczenie. W jednym szpitalu powiedziano, że to problem psychiczny a w drugim, że ma problem z wydalaniem. Pomimo wszystko, zdarzały się momenty w których było lepiej i nic ją nie bolało. Potrafiła się wtedy nawet uśmiechnąć. Oficjalnie w szpitalu zdiagnozowano mózgowe porażenie dziecięce, lekooporną padaczkę, niedowład prawostronny, znaczne zaburzenia ruchu, postawy i rozwoju psychicznego, wadę wzroku +10. Cała historia zaczęła się w drugim miesiącu życia, kiedy się pojawił pierwszy atak padaczki z utratą przytomności. Chwilę wcześniej zdiagnozowano wylew okołoporodowy, ale szczepionki skojarzone 5w1 nam zalecano przekonując, że nie będzie miało to wpływu na dziecko. Rzeczywistość była okrutna.

W listopadzie 2016r. podaliśmy oficjalnie dostępne i legalne CBD. Tu zaznaczę, że zakupione w Max Hemp. Tydzień czasu były bardzo różne reakcje, więc odstawiliśmy. Na koniec jeszcze podaliśmy dużą dawkę, taką jak lekarz zalecił. Nagle z dnia na dzień wszystkie ataki ustały. Myśleliśmy, że to niemożliwe, aby tak z dnia na dzień wszystko ustało i cisza… nic… zero ataków. Dziecko natychmiast odżyło. Stan psychiczny był nie do poznania. Po tygodniu podawania CBD córka z powrotem zaczęła siadać. Ten pierwszy tydzień najbardziej zapamiętaliśmy, ponieważ wtedy zrobiła największy progres. Ten stan trwał 11 dni. Po tych dniach ataki wróciły, ale z dużo mniejszą intensywnością i ilością. Zatem zwiększyliśmy dawkę i znowu była cisza, zero ataków. Pojechaliśmy do szpitala. Lekarze byli zaskoczeni dużo lepszymi wynikami badań EEG. Byli ewidentnie pod wrażeniem CBD. Niestety organizm córki (Mai) a raczej jej choroba jest na tyle wstrętna, że taki stan lepszych dni utrzymuje się tylko kilka tygodni a potem trzeba zwiększać ilość CBD. Ataki wracają co jakiś czas i tylko zwiększanie dawki pomaga jej zachować to co odzyskała. Co więcej, w sierpniu 2017, czyli 10 miesięcy od pierwszego podania CBD córka sama się chwyciła za poręcz i stanęła na nogi podpierając się o barierkę. Są oczywiście skutki uboczne u Mai, bo nie byłoby to normalne gdyby ich nie było. Ta choroba nas do tego przyzwyczaiła. Często pół nocy nie śpi, albo ma nagłe ataki śmiechu lub histerii. Jednak jej stan psycho-fizyczny jest bardzo dużym, pozytywnym zaskoczeniem dla lekarzy i terapeutów. Oczywiście gdyby nie pomoc darczyńców i rodziny to nie dalibyśmy sobie rady finansowo, ponieważ koszty systematycznie rosną zwiększając dawkę CBD. Co więcej, kiedy Maja dostanie mniejszą dawkę, to organizm natychmiast reaguje źle i dostaje bardzo dużych ataków.

Zatem ewidentnie olej CBD działa, a kiedy jest nim odpowiednio nasycona to mózg córki czuje się na tyle dobrze, że się nie cofa a robi nawet małe postępy. Obecnie czekamy na diagnostykę przedoperacyjną w Niemczech ale gdyby nie olej CBD od Pani Doroty Gudaniec to Mai dzisiaj tu za nami by nie było. Dziękujemy z całego serca Pani Dorocie i wszystkim Darczyńcom za pomoc. Dużo zdrowia dla Maksa i całej rodziny.”

 

– Albert Kicior-Tomasik, tata

Loading...

pl_PLPolish
en_USEnglish pl_PLPolish